W gatunku komedii romantycznych zatrzymałam się na "Masz wiadomość" i "Nothing Hill". Lubię sobie czasem oglądać takie przyjemne filmy, ale zazwyczaj oglądałam je w telewizji, ale telewizji już nie mam, więc przestałam oglądać w ogóle.
I jakiś czas temu do "Glamour" czy czegoś w tym stylu dołączali kupon na filmy w vod, weszłam sobie na stronkę i stwierdziłam, że właśnie na komedię romantyczną mam ochotę. A tam same nowości. Włączyłam sobie coś, zaczynało się to od ślubu, to mówię sobie "Srogo, zazwyczaj tym się kończy". A tam proszę państwa kobieta w dniu swojego ślubu spotyka się wzrokiem z inną kobietą i po ślubie zostaje lesbijką, zostawia męża i wszyscy żyją długo i szczęśliwie.
Z kolei w innym filmie główna bohaterka przekonana o tym, że główny bohater jest gejem, traktuje go jak geja, czyli paraduje przed nim w negliżu, śpi z nim i takie rzeczy, a on biedak cały film w niej zakochany, ale nie wie jak to powiedzieć. No i oczywiście kończy się happy endem, wszyscy żyją razem długo i szczęśliwie.
Ostatni film opowiada o mężczyźnie, który jest w trakcie rozwodu, który próbuje wytłumaczyć swojej małej córeczce, opowiadając jej historię swojego życia. Wtedy ona pomaga mu odzyskać miłość z dawnych lat, bo to przecież była porażka, ten ślub z jej mamą, skoro on cały czas tak naprawdę kochał inną, tylko nie uświadomił sobie tego.
Tytuł pracy dla mojego przyjaciela miał brzmieć: Komedia romantyczna. Ewolucja kulturalna a ewolucja gatunku.
